Violetta
Dzisiaj koniec wakacji. Te wakacje były wyjątkowo nudne. Moje 19 urodziny nie były takie fajne bez przyjaciół, nic nie robiłam, czytałam książki, śpiewałam, tańczyłam, bazgrałam coś w moim pamiętniku i pamiętnie patrzałam na zdjęcie moich przyjaciół. Fajnie będzie znów wrócić do Studia, spotkać Pablo, Antonio, Beto i oczywiście moich przyjaciół. Obudziłam się wcześnie rano. Już od rana szykowałam się do studia. Z tego pośpiechu z półki pospadało parę książek, moja szkatułka i zdjęcie z.... Leonem? Zdziwiłam się kiedy to zauważyłam.
- Nigdy nie widziałam tego zdjęcia. - Powiedziałam i odłożyłam je na mój stoliczek który stoi koło łóżka. Popatrzałam na zegarek.
- Spóźnię się! - Zawołałam, szybko wzięłam torbę i zbiegłam na dół.
- Gdzie się wybierasz Violetto? - Spytał mój tata a ja spojrzałam się na niego zdziwionym wzrokiem.
- Tato, jestem pełnoletnia! Nie mam 12 lat. - Odpowiedziałam zdenerwowana.
- Wiem, wiem tylko pytam się gdzie idziesz. To.... gdzie idziesz? - Spytał a ja wyszłam z domu bez słowa.
*Przed studiem*
Patrzałam na budynek z wielkim przejęciem. Byłam taka szczęśliwa, radosna! Nie można opisać tego uczucia. Moje ciało drżało, a moje ręce zaczęły się pocić. W końcu weszłam do Studia. Rozglądałam się dookoła, nigdzie nie było moich przyjaciół. Poczułam za swojej szyi ciepły dotyk. Ręce zasłoniły mi oczy. Pomyślałam że to Fran, ale...nie. To były męskie dłonie. Odwróciłam się.
- Tęskniłem. - Usłyszałam. To był Leon.
- Spóźnię się! - Zawołałam, szybko wzięłam torbę i zbiegłam na dół.
- Gdzie się wybierasz Violetto? - Spytał mój tata a ja spojrzałam się na niego zdziwionym wzrokiem.
- Tato, jestem pełnoletnia! Nie mam 12 lat. - Odpowiedziałam zdenerwowana.
- Wiem, wiem tylko pytam się gdzie idziesz. To.... gdzie idziesz? - Spytał a ja wyszłam z domu bez słowa.
*Przed studiem*
Patrzałam na budynek z wielkim przejęciem. Byłam taka szczęśliwa, radosna! Nie można opisać tego uczucia. Moje ciało drżało, a moje ręce zaczęły się pocić. W końcu weszłam do Studia. Rozglądałam się dookoła, nigdzie nie było moich przyjaciół. Poczułam za swojej szyi ciepły dotyk. Ręce zasłoniły mi oczy. Pomyślałam że to Fran, ale...nie. To były męskie dłonie. Odwróciłam się.
- Tęskniłem. - Usłyszałam. To był Leon.
- Leon... ja.... - Chciałam go teraz mocno przytulić, ale On już to zrobił.
- Nie tylko ty tęskniłeś. - Wyjąkałam.
Usiadłem koło Violetty w sali śpiewu. Wyciągnąłem gitarę i zacząłem grać. Razem zaśpiewaliśmy Nuestro Camino. Tęskniłem za nią, najwyraźniej ona za mną też. Patrzyłem jej w oczy.. ona ma takie piękne oczy! Mam nadzieje, że niedługo będziemy znowu razem. Nie mogę bez niej żyć, ona jest dla mnie jak tlen, nie mogę bez niej oddychać. Kocham ją, i tylko to się liczy.
- Nie tylko ty tęskniłeś. - Wyjąkałam.
Lara
- Gdzie On jest!? - Denerwowałam się. Leon miał tu być pół godziny temu! No jasne, ważniejsze jest Studio. Mam nadzieję, że zaraz się pojawi... Zamiast Leona przyszedł Diego.
- Gdzie Leon? Widziałeś go? - Spytałam z nadzieją.
- Ten czubek? - Zaśmiał się złośliwie.
- Słucham? - Spytałam patrząc na niego groźnym wzrokiem.
- Nic, przecież żartuje! - Odpowiedział. - Nie widziałem go.
- A ty? Czego tu szukasz? - Spytałam przystępując z nogi na nogę.
- Ciebie. - Odpowiedział z uśmiechem.
- Mnie? - Spytałam zdziwiona, a on tylko pokiwał głową.
- No właśnie, Ciebie. Bo ty mi się.... - Ciągnął. Boże, czy ja mu się podobam? On tylko podszedł do mnie bliżej i pogłaskał mnie po policzku.
- ....podobasz. - Jego usta zbliżały się powoli do moich, i w końcu...
Leon
Usiadłem koło Violetty w sali śpiewu. Wyciągnąłem gitarę i zacząłem grać. Razem zaśpiewaliśmy Nuestro Camino. Tęskniłem za nią, najwyraźniej ona za mną też. Patrzyłem jej w oczy.. ona ma takie piękne oczy! Mam nadzieje, że niedługo będziemy znowu razem. Nie mogę bez niej żyć, ona jest dla mnie jak tlen, nie mogę bez niej oddychać. Kocham ją, i tylko to się liczy.
- Leon, wiesz bo ja....
- Nie, nic nie mów! Ja muszę powiedzieć coś ważniejszego.
- Violu, czy chcesz znowu ze mną być? - Spytałem, a ona się szeroko uśmiechnęła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz