Leonetta

Leonetta
All you need is love

poniedziałek, 23 grudnia 2013

|2| Co to za typ?

Lara
...odepchnęłam go.
- Co ty sobie wyobrażasz?! - Spytałam a on się głupio zaśmiał.
- No co się tak śmiejesz?! - Byłam wkurzona. Poszłam sobie, a Diego pobiegł za mną. Odwróciłam się, i się  potknęłam, a Diego mnie złapał. Patrzał mi w oczy, nie puszczał. 
- Puścisz mnie? - Spytałam, a on się uśmiechnął. Jaki on ma ładny uśmiech....Nie Lara! Nie! Nie myśl tak! On tylko się pochylił i mnie pocałował. Spoglądałam na niego ze zdziwieniem a on sobie poszedł. W oddali usłyszałam tylko ciche "Nie ma za co!". Co to za typ? Pomyślałam sobie. Szybko wsiadłam na motor i pojechałam za Nim.

Violetta

- I? - Spytał.
- I, co? - Spojrzałam na niego dalej się uśmiechając.
- Zgadzasz się? 
- Nie. - Odpowiedziałam, a on posmutniał.
- Dlaczego? - Spytał załamany.
- Żartuje! - Zaśmiałam się, a On uśmiechnął się szeroko.
*po lekcjach*
- Nigdzie nie widzę Fran, cały dzień jej nie ma. - Powiedziałam.
- Zadzwoń do niej. - Odpowiedział Leon.
- Okey...

- Fran? Tu Violetta!
- Viola? Cześć! Tęskniłam za tobą!
-Gdzie ty jesteś? I co to za hałas?
- Ja? Na lotnisku.
- Co?
- Ja, Marco i Cami lecimy do domu. Jutro powinniśmy być w na miejscu.
- A gdzie wy jesteście? 
- We Francji! Ale nie martw się, niedługo będziemy.
- Okey.
- Dobra! Muszę kończyć! Samolot zaraz odlatuje! Spóźnimy się! Pa Violu!
- Pa! Pozdrów ich.

Leon
Viola posmutniała. 
- Co się stało? - Spytałem.
- Nie zobaczę się z nimi dzisiaj.
- Z kim? - Spytałem zdezorientowany.
- No z Fran, z Cami...
- A jutro? - Zapytałem.
- Raczej tak. - Odpowiedziała lekko się uśmiechając.
- Wiem co zrobić aby poprawić ci humor. - Powiedziałem z uśmiechem.
- Co? - Spytała, a ja pociągnąłem ją za rękę. 
- Dowiesz się!
*na łące*
- Ładnie tu... - Powiedziała. 
- Mówisz? - Spytałem z uśmiechem.
- Tak. - Popatrzałem na nią a ona na mnie. Violetta usiadła sobie na ziemi, a ja się pochyliłem. Nasze usta zbliżały się do siebie i... pocałowaliśmy się.
_____________________________________________________________________________
Wiem, wiem to zdjątko to photoshop c: Ale śliczne c'nie? xD Podobał się rozdział? Myślę że tak ;)

piątek, 6 grudnia 2013

|1| Spotkanie...

Violetta
Dzisiaj koniec wakacji. Te wakacje były wyjątkowo nudne. Moje 19 urodziny nie były takie fajne bez przyjaciół, nic nie robiłam, czytałam książki, śpiewałam, tańczyłam, bazgrałam coś w moim pamiętniku i pamiętnie patrzałam na zdjęcie moich przyjaciół. Fajnie będzie znów wrócić do Studia, spotkać Pablo, Antonio, Beto i oczywiście moich przyjaciół. Obudziłam się wcześnie rano. Już od rana szykowałam się do studia. Z tego pośpiechu z półki pospadało parę książek, moja szkatułka i zdjęcie z.... Leonem? Zdziwiłam się kiedy to zauważyłam. 
- Nigdy nie widziałam tego zdjęcia. - Powiedziałam i odłożyłam je na mój stoliczek który stoi koło łóżka. Popatrzałam na zegarek.
- Spóźnię się! - Zawołałam, szybko wzięłam torbę i zbiegłam na dół.
- Gdzie się wybierasz Violetto? - Spytał mój tata a ja spojrzałam się na niego zdziwionym wzrokiem.
- Tato, jestem pełnoletnia! Nie mam 12 lat. - Odpowiedziałam zdenerwowana.
- Wiem, wiem tylko pytam się gdzie idziesz. To.... gdzie idziesz? - Spytał a ja wyszłam z domu bez słowa.
*Przed studiem*
Patrzałam na budynek z wielkim przejęciem. Byłam taka szczęśliwa, radosna! Nie można opisać tego uczucia. Moje ciało drżało, a moje ręce zaczęły się pocić. W końcu weszłam do Studia. Rozglądałam się dookoła, nigdzie nie było moich przyjaciół. Poczułam za swojej szyi ciepły dotyk. Ręce zasłoniły mi oczy. Pomyślałam że to Fran, ale...nie. To były męskie dłonie. Odwróciłam się.
- Tęskniłem. - Usłyszałam. To był Leon. 
- Leon... ja.... - Chciałam go teraz mocno przytulić, ale On już to zrobił.
- Nie tylko ty tęskniłeś. - Wyjąkałam.

Lara
- Gdzie On jest!? - Denerwowałam się. Leon miał tu być pół godziny temu! No jasne, ważniejsze jest Studio. Mam nadzieję, że zaraz się pojawi... Zamiast Leona przyszedł Diego. 
- Gdzie Leon? Widziałeś go? - Spytałam z nadzieją.
- Ten czubek? - Zaśmiał się złośliwie. 
- Słucham? - Spytałam patrząc na niego groźnym wzrokiem.
- Nic, przecież żartuje! - Odpowiedział. - Nie widziałem go. 
- A ty? Czego tu szukasz? - Spytałam przystępując z nogi na nogę. 
- Ciebie. - Odpowiedział z uśmiechem. 
- Mnie? - Spytałam zdziwiona, a on tylko pokiwał głową.
- No właśnie, Ciebie. Bo ty mi się.... - Ciągnął. Boże, czy ja mu się podobam? On tylko podszedł do mnie bliżej i pogłaskał mnie po policzku.
- ....podobasz. - Jego usta zbliżały się powoli do moich, i w końcu...

Leon
Usiadłem koło Violetty w sali śpiewu. Wyciągnąłem gitarę i zacząłem grać. Razem zaśpiewaliśmy Nuestro Camino. Tęskniłem za nią, najwyraźniej ona za mną też. Patrzyłem jej w oczy.. ona ma takie piękne oczy! Mam nadzieje, że niedługo będziemy znowu razem. Nie mogę bez niej żyć, ona jest dla mnie jak tlen, nie mogę bez niej oddychać. Kocham ją, i tylko to się liczy.  
- Leon, wiesz bo ja....
- Nie, nic nie mów! Ja muszę powiedzieć coś ważniejszego.
- Violu, czy chcesz znowu ze mną być? - Spytałem, a ona się szeroko uśmiechnęła.